Świątecznie

Posted on grudzień 16, 2007. Filed under: 1 | Tags: , , |

Wszystko dopięte na ostatni guziczek choinka świeci, porządki odrobione, karpik pływa w wannie (co jednoznacznie wskazuje na to, że rodzina zarośnie brudem nim dotrwa do świąt) sąsiad znów popyla w czapeczce mikołaja. Uroczo wręcz.
Karpik jak wiadomo musi pływać w każdym staropolskim domu, bo w każdym staropolskim domu wieczór wigilijny bez zapachu spalonej ryby unoszącego się w powietrzu to nie wieczór wigilijny. Nienawidzę momentu dzikiego mordu na karpiach. Wygląda to w dwojaki sposób:
    1.  Na wytrzeszczonych oczach biednych dzieciaków zarzyna się delikwenta na sklepowej ladzie.
    2.  Mord tradycyjny – czyli 1200 sposobów uśmiercenia karpia domowymi sposobami.
Ten drugi przeraża mnie jeszcze bardziej. Zanim biedna ryba zostanie porządnie zamordowana jest bita wałkiem do ciasta, rażona prądem, paraliżowana zmianą klimatu, duszona, albo najzwyczajniej na świecie stracona nożem kuchennym na żywca.
Widziałam kiedyś program telewizyjny (TV ogłupia – pamiętać!) gdzie facet odkrył, że ryba jest niesmaczna, kiedy to umrze w stresie (teraz przypomnijmy sobie domowe sposoby i wszystko jasne). Odkryciem tym nie zrobił furory, bo specjaliści od egzekucji na rybach wiedzieli to dawno. Ale! Facet wymyślił sposób jak zrobić żeby ryba zestresowana nie była – tylko odprężona, całkowicie na luzie tuż przed straceniem. Otóż ryby mają w okolicach grzbietu, przy głowie receptor nerwowy. Tam to, gościu wetknął biednej rybie pręt metalowy PCV i co ryba robi? Zasypia. Kumacie to? Ona sobie najnormalniej śpi! A wtedy facet wyjmuje tasak i na wizji – CIACH! Ryba jest zrelaksowana, z prętem w głowie a z tułowiem na drugim końcu stołu – i ona jest „dead”. I niby smakuje o niebo lepiej.
Gdyby wierzyć telewizji, dziś karpie byłyby sprzedawane na patykach PCV. To by było niezłe – idzie facet miastem i trzyma karpie na patyku. „Jakie ładne karpie pan upolował, a gdzie to w Tesco? Z Tesco to ni dobre, bo ruskie, no mówie panu jak one sie tam stresujom”
Jendakowoż nie przepadam za jedzeniem karpia. Człowiek się nie naje, uwalony po pachy, ości na talerzu jakby orkę pochłonął w pojedynkę i zmęczy się tym dzierganiem żeby kawałek wolny od ości wydobyć. No nie lubię. Wzbudzam swoim buntem niemały zamęt wśród rodzinnego ogniska, bo kapryśnym podobno przy świątecznym stole być nie wypada. Tylko czymże jest tradycja bez wkładu własnego ;)
Świąteczne obżarstwo tuż tuż  - trzeba by mieć mocne nerwy i końskie zdrowie żeby od samego patrzenia się nie pochorować. Śmierć z przejedzenia była jedną ze średniowiecznych metod torturowania, więc ostrożnie z tym szaleństwem.  

Zdrowych (bez mdłości), wesołych (bez wspomagaczy) i spokojnych (bez rodzinki na głowie) świąt Bożego Narodzenia, odpoczynku od pracy, nauki, bezrobocia wszelkiego, dzieci niańczenia, komunikacją miejską jeżdżenia, zgiełku, stresu i ludzkiej wredoty. Wierzącym i niewierzącym - bo święta obchodzimy nie z wiary, lecz z tęsknoty za kilkudniowym błogim nastrojem po roku pracy, oddechem po jesiennej depresji i ze zwykłej ludzkiej potrzeby bliskości.

Tak więc świątecznie na święta, z lamkapi, makowcem i karpiem.

Wesołych :)

Make a Comment

Make A Comment: ( None so far )

blockquote and a tags work here.

Liked it here?
Why not try sites on the blogroll...