Poszło z dymem.
Stojąc na przystanku autobusowym, kiedy pada, pod daszkiem kłębi się kilkunastu osobników a wolną przestrzeń wypełnia dym tytoniowy, bo jedna pani nie wytrzymała aż będzie sama ze swoim mordercą. A weź spróbuj zwrócić jej uwagę w imieniu ogółu (ogół stęka, chrząka, zatyka nosy, ale słowa nie piśnie) to: „K*****a *&%^$%$&*(%$!!!”
Zimowym popołudniem rodzinka mknie samochodem. Z przodu matka pali, ojciec pali a z tyłu dwójka dzieciaków. Coś na zasadzie „nie otwieraj dziecko okna, bo się przeziębisz” – samochód się oddala, dzieciaki z twarzami przy szybach, łza w oku i stłumione „HEEEEELP”.
Jestem za całkowitym zakazem palenia w miejscach publicznych – tak jak to ma miejsce w którymś z krajów (w którym to nie pamiętam). Na przystankach, w barach, w pociągach (niby jest zakaz, ale jakoś nikt z jarających nie widział), wszędzie!
Śmieszą mnie te krzyki palaczy, że to zamach na ich wolność itp. Ja wam zrobię zamach!
Nie wspomnę już o tym jak uroczo jest przebywać z kimś palącym. Włosy, ubrania… ughh… Albo spróbuj całować się z chodzącą popielniczką.
Kiedy widzę jak za moim ojcem ciągnie się widowiskowy obłoczek dymu… to mi jest go autentycznie żal. Kiedyś jak byłam dzieciakiem to mnie to bawiło, tatusiek puszczał bańki mydlane białe od dymu, kółeczka i tym podobne zabójcze atrakcje. Chyba nie muszę dodawać, że dziś jego kaszel przypomina ostatni atak gruźlika. Szkoda Tato. Byłbyś z nami zapewne kilka jak nie kilkanaście lat dłużej… To drastyczne, co mówię, ale nikt mi nie powie, że nieprawdziwe. Lekarz też stwierdził, że terapia wstrząsowa mu pomoże i obliczył mu ile czasu będzie egzystował jeszcze na tym ziemskim padole. Ale jakoś nie wzruszyła go ta wizja, że własnych wnuków nie zobaczy… Nawet wyliczył mu ile kasy poszło z dymem. Powiedział mu w ripoście, że Merca nigdy nie chcał mieć…
Kampanie, tabletki i tym podobne rzeczy nie skutkują. Straż miejska, która wlepiałaby mandaty na każdym kroku może coś by zdziałała. Gdybym paliła to wolałabym truć tylko siebie zamiast kilkunastu ludzi na przystankach. Nie mogę wam zabronić, ja tylko proszę NIE PRZY LUDZIACH.
Palacze, kominy, lokomotywy, popielniczki chodzące! Dajcież żyć!






