Chęć posiadania

Posted on październik 8, 2007. Filed under: Bez kategorii | Tags: , |

Pamiętam, jak kiedyś będąc kilkuletnim diabłem tasmańskim, chłopczycą z niewyparzoną gębą, zachciało mi się posiadać plastykowego, zabawkowego kałacha. Taka cudna broń zobaczona niegdyś w filmach z Rambo. Jezzzu jakież to było piękne! Ale tu pojawił się problem – moja mama, moja własna rodzicielka rzecze do mnie: „Patrycja, dziecko – to są zabawki dla chłopców – dziewczynkom nie wypada biegać po płotach z karabinem.”
– Wściekłam się. Myślałam, że rozniosę wszystko bez pomocy broni masowej zagłady, jaką był dla mnie owy karabinek. „Jak to do cholery?! Nie mogę mieć tego, bo jestem DZIEWCZYNĄ? Dlaczemu?” Im dłużej moja mama odmawiała zakupu tego cudu techniki militarnej tym bardziej ja chciałam go dostać. Im bardziej tłumaczyła mi, że nie wypada, tym bardziej ja chciałam udowodnić, że jednak będę najlepszym terrorystą na osiedlu z takim sprzętem. Nie dostałam go. I chwała Bogu, bo nie wiadomo, co by ze mnie wyrosło. Choć to wydarzenie zostawiło na mojej delikatnej psychice odcisk buta, bo dziś wchodząc do sklepu z antykami mój wzrok biegnie na szable i miecze samurajskie zamiast porcelanowe lalki.

Z facetami jest podobnie. Nie żebym była jakąś tam znawczynią czy coś, bo tak naprawdę niewiele mam na ich temat do powiedzenia (przynajmniej na tym etapie swojego krótkiego żywota). Nie mówię też o wszystkich okazach, bo bywają tacy normalni. Nie lubię wrzucać do jednego worka. Jeśli przyjdzie im do podrywu to bywa ciekawie. Uhhh… wtedy to się cuda dzieją. Bajer goni bajer. Wędka rzucana jest we wszystkie strony. Miotają się niczym ślepy wędkarz próbujący trafić do jeziora. Czasem mam wrażenie, że tą wędką tak mocno rzucają, że dostaję nią w głowę zamiast z klasą i wdziękiem dać się złowić – ale to tak na marginesie.
Biada, jeśli kobieta powie „nie”. To jak obraza majestatu. Znałam kiedyś delikwenta, któremu po tym, jak usłyszał słowo „nie” wyrwało się z ust głośne i pełne zaskoczenia „Ale jak to?!”. No co jak to? Nie żeby sprawiało mi przyjemność gaszenie ich czy spławianie tylko słysząc niektóre teksty mam ochotę jak Chuck Norris z półobrotu przypierniczyć na poprawę procesu myśleniowego. Choć może tylko ja taka wymagająca jestem… mniejsza o to.
A wracając do chęci posiadania. Jeśli rybka mówi „nie” prawdziwy facet za punkt honoru postawi sobie jej zdobycie. Będzie upierdliwie łaził, kręcił, wiercił dziurę w brzuchu, próbował, wymyślał nowe gadki, obracał kota ogonem i uparcie dążył do swego. Nakręca się niczym bączek i nadmuchuje jak balon. Albo się podda i pęknie albo… wykolei. Bo rybki bywają uparte – zwłaszcza te niezainteresowane.

Wszystko wywodzi się z tego, że przeważnie ludzie pragną tego, czego z różnych powodów mieć nie mogą. Coś, czego nie dostaniemy na wyciągnięcie łapki jest bardziej atrakcyjne (nawet, jeśli tak naprawdę takie nie jest). Coś, czego nie możemy mieć napawa nas jeszcze większym pociągiem. Coś, co nas ogranicza tak naprawdę wzbudza wolę walki. Im więcej jest przeciwko nam tym większa jest nasza determinacja. Tym większa rośnie w naszej głowie wartość tego czegoś. W naszej wyobraźni tworzy się mnóstwo obrazów. Coś w Tobie krzyczy MUSISZ TO MIEĆ, BO NIE MA NIC LEPSZEGO DLA CIEBIE NIŻ TO!!! Niezależnie od tego czy jest to nowy wystrzałowy ciuch, na który Cię nie stać, czy ktoś, kto opętał Ci myśli i nie jest możliwe byś z nim był.
Ludź ma naturę zdobywcy – po to się walczy żeby niczym Bruce Willis pod koniec filmu załatwić wszystkich w około i uratować świat z zabawkowym kałasznikowem w rękach i piękną laską (złowioną w międzyczasie na wędkę) w ramionach.
Chcieć a nie móc - to chcieć o wiele bardziej.

Make a Comment

Make a Comment: ( None so far )

blockquote and a tags work here.

Liked it here?
Why not try sites on the blogroll...