VIP (?)
No ludziska! Jak to jest z tą sławą? Niedawno słyszałam gdzieś stwierdzenie; “Czym się różni prostytutka od Paris Hilton? Prostytutki nie zaprasza się na galę Oscarów.” Gdyby się głębiej zastanowić można nawet uwierzyć. Gdzie się nie spojrzy można zobaczyć seks taśmy Paris, Dody, Britney czy innej tlenionej… Nie dziękuję nie skorzystam… Ale to dowodzi, że zarabiają, na czym się tylko da, przeważnie na swoich tyłkach. Tak mnie nachodzi, że czasem się zastanawiam czy warto dać się posiekać za nagłówek w gazecie brukowej? Nieee… No, bo niby sława jest fajna. NIBY no, co… więcej kasy mamy to powód pierwszy. Drugi to, że ktoś może mieć nasz plakat w pokoju i traktować go jak relikwię. Trzeci jest taki, że nagle wszystko możemy załatwić. Do tego momentu można wymieniać a potem robi się dziwnie. Nagle nasi “fani” z gazetkami brukowymi na czele robią sobie z nas temat miesiąca jak to; “Taka i taka zadzwoniła do tego i tamtego i czy jest to początek wielkiego płomiennego romansu?” Głupie, ale prawdziwe… Potem nie możemy anonimowo pójść do warzywniaka i kupić masła, bo jutro dowiemy się z internetu, że przytyliśmy 26 kilo i mamy załamanie nerwowe a leczymy je tłustym żarciem… Mieszkamy sobie spokojnie w naszej 14 pokojowej willi i nagle podczas dłubania w nosie PSTRYK a tu, paparazzi za firanką… Zaprasza się nas na galę wręczenia nagrody za najlepsze tipsy roku wkładamy super kieckę (mówię tu o kobietach żeby nie było) i czujemy się jak ta rasowa “superstar” na drugi dzień jednak ktoś mówi w radiu, że wyglądaliśmy jak (sorry za wyrażenia) dziwka i ladacznica, zdrajczyni narodu… No to ponawiam motyw przewodni: Czy ta sława jest taka super? Jeśli mogę wtrącić moje zdanie sława jest do dupy! O tak i koniec. Wolę być sama jak dłubię w nosie…






